Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ROZNE-zrob-to-sam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ROZNE-zrob-to-sam. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 maja 2010

Olejki naturalne zamiast kremow i balsamow



Powoli wymieniam zestaw swoich starych przechemikaliowanych kosmetyków na bardziej naturalne, ekologiczne i zdrowe.

Jeden z moich pierwszych zakupów to olejek organiczny jojoba i olejek z czarnuszki (organicznego nie było). Używam ich zamiast balsamu do ciała (jojoba) i kremu na noc (czarnuszka) oraz kremu do rąk. Sprawdzają się nieźle, więc polecam z czystym sumieniem. Ładnie rozprowadzają się na ciele, nie są klejące, nie uczulają.

Zastosowanie oleju jojoba:
Olej jojoba w swej budowie zbliżony jest do łoju wydzielanego przez ludzką skórę (sebum). Skóra sucha, skłonna do powstawania zmarszczek charakteryzuje się wydzielaniem zbyt małej ilości sebum. Dla takiej skóry olej jojoba zastępuje niejako naturalne sebum, doskonale wchłania się przez skórę, wzmacnia warstwę cementu międzykomórkowego, co w efekcie zapobiega wysuszaniu skóry. Skóra zostaje odpowiednio nawilżona, jest miękka i jędrna.

Natomiast w przypadku gdy skóra jest tłusta, skłonna do wyprysków i wydziela nadmiar sebum, olej jojoba działa hamująco na naturalne wydzielanie sebum.
Dzięki tej regulacji wydzielania sebum olej jojoba przyspiesza regenerację komórek skóry. Olej jojoba zachowuje naturalną kwaśną warstwę ochronną skóry, dzięki temu skóra pozostaje młoda, elastyczna i gładka.

Doskonale się sprawdza w leczeniu trądziku, łuszczycy i łupieżu, działa bakteriostatycznie. Przy trądziku nie tylko reguluje wydzielanie sebum, ale również łagodzi stany zapalne. Przy łupieżu, łuszczycach i egzemach działa nawilżająco i łagodząco.

Olej jojoba zapobiega powstawaniu rozstępów (pojawiających się np. w czasie ciąży).

Jest naturalnym filtrem przeciwsłonecznym o faktorze około 4. Przy użyciu oleju jojoba można uzyskać piękny oliwkowy kolor opalenizny, który utrzymuje się bardzo długo na skórze.

Olej jojoba znalazł również zastosowanie w pielęgnacji paznokci. Wystarczy regularnie wcierać niewielkie ilości oleju jojoba w paznokcie, aby te były zdrowe, mocne i zregenerowane.

Stosowanie oleju jojoba w pielęgnacji zniszczonych, słabych, przesuszonych i łamliwych włosów: olej podgrzać w naczyniu z ciepłą wodą (nalać odpowiednią ilość oleju do szklanki, szklankę z olejem umieścić w naczyniu z ciepłą wodą).
Ciepły olej jojoba nanieść na wilgotne włosy i pozostawić na 10–30 minut. Dla polepszenia efektu włosy można przykryć foliowym czepkiem i owinąć ręcznikiem. Potem włosy umyć łagodnym szamponem.

Zastosowanie oleju z czarnuszki (ze strony www.helfy.pl):
- Bóle głowy, migreny: nacierać skronie, czoło Olejem Nigelle, masować rano i wieczorem.
- Bóle zębów: bolące miejsca nacierać olejem, masować.
- Zawroty głowy: masować kark i skronie nacierając Olejem Nigelle.
- Zapalenie ucha: kilka kropel zaaplikować do chorego ucha.
- Ból oczu: kompres z Olejem Nigelle.
- Bezsenność: pić 1 łyżeczkę oleju zmieszanego z ciepłym mlekiem posłodzonym miodem.
- Problemy sercowe, ciśnienie krwi: poleca się spożywać olej z jakimkolwiek ciepłym napojem z powodu wchłaniania tłuszczów i jego właściwości rozszerzające żyły i arterie.
- Problemy jelitowe: poleca się nacierać Olejem Nigelle miejsca bolące brzucha lekko masować. Olej likwiduje wzdęcia. Dodać do kawy czy herbaty 3 krople i pić.
- Wypadanie włosów: wcierać, wmasowywać olej w skórę głowy po czym zostawić na 15min. Umyć szamponem. Powtarzać czynność przez tydzień.
- Opryszczka: wcierać w miejsce zmienione Olej Nigelle kilka razy dziennie.
- Brodawki: wmasowywać w miejsca zmienione Olej Nigelle podczas 15 dni 3x dziennie.
- Trądzik: przecierać skórę olejem 2 razy dziennie rano i wieczorem w miejsca zmienione trądzikiem.
- Depresje: dodać kilka kropel Oleju z Nigelle do filiżanki kawy, herbaty i pić.
- Guzy nowotworowe: nacierać olejem miejsca zmienione chorobowo 3x dziennie Pić sok z marchwi z dodatkiem kilka kropel oleju po posiłkach przez 3 miesiące.
- Problemy ginekologiczne: 1 łyżka oleju wymieszać z naparem anyżku posłodzić miodem pić 5 x dziennie przez 40 dni. Na wszystkie choroby kobiece zaleca się pić ciepłe napoje z dodatkiem tego oleju.
- Poprawa złego wyglądu cery: zmieszać 1 łyżkę Oleju z Nigelle z jedną łyżką Oleju z Oliwek i wmasować twarz po czym zostawić na godzinę. Umyć i nałożyć na skórę swój ulubiony krem.
- Polepszenie koncentracji, pamięci: 1 łyżkę oleju dodać do naparu z mięty posłodzić miodem i pić na ciepło.
- Ogólne zmęczenie organizmu: Zaleca się pić na czczo szklankę soku pomarańczowego z 1 łyżką Oleju Nigelle przez 10 dni.

Wrzuć na Facebook'a   Dodaj link do swojej strony   Bez chemii - start 

Ogorki malosolne



Bartek zrobił ogórki małosolne! Pycha już po 3 dniach :)

A oto przepis na 2 duże słoiki (dwulitrowe):
- 2 kg małych ogórków
- osolona, przegotowana woda - łyżka stołowa soli na litr
- pietruszka, marchewka, koper, natka, chrzan, jabłko, czosnek, cebula - co kto sobie wymyśli

Ogórki umyć, wrzucić do słoika. Wodę ugotować, posolić, ostudzić. Zalać ogórki, wrzucić wszystkie dodatki, przykryć bawełnianią szmatką. Zostawić w spokoju na 3 dni, a potem schrupać :)

Mamy historyczny słoik po eksportowym soku z wiśni ze Związku Radzieckiego :) Słoik prosto z czeluści piwnicy mamy Grażyny :))))

Wrzuć na Facebook'a   Dodaj link do swojej strony   Bez chemii - start 

wtorek, 20 kwietnia 2010

Ziolka na sloncu



Któregoś dnia wybraliśmy się na strych, a tam...

Okno na południe! W mieszkaniu mamy wszystkie okna na północ i stąd bazylka i lubczyk mają się dość słabo. Zresztą pietruszka też się zaczęła ostatnio dziwnie zachowywać i wypuszcza jakąś taką podłużną natkę :)

Więc patrzę na to rozsłonecznione miejsce i aż mnie dreszcz przechodzi, jak pomyślę o bazylce w takim ciepełku...

Przeprowadziłam je! Wszystkie moje roślinki, oprócz szczypiorku, bo ten jedyny wydaje się czuć fenomenalnie. To było dwa dni temu. Dziś poszłam odwiedzić nasz ogródek i...

Bazylia odżywa! Nawypuszczała chyba z 10 nowych listków przez te dwa dni! I aż jej się kolor zmienił! Dzięki ci, boskie słońce. Moje roślinki są szczęśliwe :)

Wrzuć na Facebook'a   Dodaj link do swojej strony   Bez chemii - start
 

sobota, 17 kwietnia 2010

Akcja Uwolnij lubczyk - Mszyce - czesc II



Kilka dni temu mój parapetowy lubczyk został brutalnie zaatakowany przez sokożercze mszyce. W ramach akcji Uwolnij lubczyk - przystąpiłam do działania i codziennie lub nawet częściej polewałam mszyce rozcieńczonym sokiem z czosnku.

Nie powiem, żeby działania te odniosły spektakularny skutek, ale jakiś tam odniosły. Natomiast dużą poprawę widać po zaangażowaniu się Bartka, który mszyce z pędów pościągał, a resztę spłukał wodą. Chwilowo lubczyk jest na rekonwalescencji i nabiera sił.

A mszyce przeniosły się na bazylię, która właściwie od początku, czyli od przyniesienia jej ze sklepu, była w marnej kondycji. Teraz to już ledwo zie. Jej polać czosnkiem nie bardzo mogę, bo bazylia w ogóle nie lubi mieć mokrych liści.

Z dobrych wieści - szczypiorek rośnie bez przerwy, jest nie do zdarcia :)



Wrzuć na Facebook'a   Dodaj link do swojej strony   Bez chemii - start
 

środa, 14 kwietnia 2010

Lawendowa poduszeczka do szafy


Sezon własnoręcznego przygotowania prezentów uważam za otwarty!

Nasze pierwsze rękodzieło zostało wykonane i wręczone :) I spodobało się.

A więc historia pewnej poduszeczki...

Po znalezieniu odpowiednio urodziwego kąska materiału i wymyśleniu wzoru poduszeczki - Bartek rozpoczął proces szycia:



Po uszyciu poduszeczki wypełniłam ją mieszanką lawendowo-rozmarynową, aż poduszeczka nabrała apetycznych krągłości:



Tym samym projekt został zakończony z sukcesem! Poniżej zdjęcia, przyznaję, że może trochę ich za dużo, ale tak to jest, jak człowiek coś stworzy :) Nie udało mi się wybrać ich mniej :)





Wrzuć na Facebook'a   Dodaj link do swojej strony   Bez chemii - start
 

poniedziałek, 12 kwietnia 2010

Kielki w kielkownicy


Kiełkuję na całego :)

Na Allegro znalazłam tanie nasionka do kiełkowania, więc kupiłam trochę więcej, żeby przez najblizszych kilka miesięcy mieć spokój. No i mam mnóstwo nasionek:) Kiełki brokuła, soczewicy, czerwonego buraka, słonecznika, rzeżuchy, lucerny i rzodkiewki. Opiszę je króŧko w kolejnych postach.


Od tygodnia jestem też szczęśliwą posiadaczką kiełkownicy - dzięki Roma :) Kiełkownica ma się dobrze, a nasionka w niej kiełkujące cieszą się większą przestrzenią, niż w słoiku. Trzeba tylko pilnować, żeby po płukaniu na pewno odlać całą wodę, bo inaczej kiełki gniją, mówiąc brutalnie.



Rzeżucha rośnie w pojemniczku po serku i ma się zielono:



Wrzuć na Facebook'a   Dodaj link do swojej strony   Bez chemii - start
 

środa, 7 kwietnia 2010

Larendogra II - tonik do twarzy



Moja larendogra jest już gotowa! Wczesniej nie pisałam, bo chciałam wypróbować i jak najbardziej wszystko jest ok!

Przypominam, że po 2 tygodniach przebywania ziółek w spirytusie, płyn trzeba kilka razy przecedzić, dolać wody destylowanej 1:1 i używać :)

Tonik jest paskudnej barwy - zielonkawy, ale zapach ma całkiem przyjemny i dobrze się go używa.

Myślę, że po około miesiącu mogę liczyć na pierwsze efekty, to będę informować.

Jedyne założenie, które okazało się fałszywe to, że 100 ml spirytusu wychodzi 100 ml płynu. Nic z tego. Spirytus wsiąka w zioła i zostaje go myślę że połowa. Do tego woda, czyli mamy 100 ml toniku.


Wrzuć na Facebook'a   Dodaj link do swojej strony   Bez chemii - start
 

Swieczki wlasnej roboty - czesc II




Przetestowałam świeczki, które zrobiłam jakiś czas temu - okazuje się, że to, czy świeczka się pali czy nie zależy od knota:
- knot, który kupiłam - pali się świetnie, stoi sztywno i jest super,
- knot, który sama zrobiłam ze sznurka bawełnianego - robi się miekki pod wpływem gorącego wosku i topi się w świeczce

Na pewno są sposoby, żeby samodzielnie zrobić dobry knot. Znalazłam kilka przepisów na stronach anglojęzycznych, ale jak dla mnie wymagają troche za dużo czasu i energii. Na ten moment więc rekomenduję kupno knota na allegro :)

Wrzuć na Facebook'a   Dodaj link do swojej strony   Bez chemii - start
 

Mszyce zaatakowaly lubczyk!




Oglądam wczoraj nowe listki lubczyka i co tam widzę? Pełno paskudnych zielonych mszyc wbijających żarłoczne ssawki w świeże pędy lubczyka i wysysających życiodajne soki, po czym paskudzące spadzią (czyli kupą) pfuj!

Spadź to jest dobra, ale na miód :) A na roślinkach zwabia tylko grzyby i wtedy roślinka jest już w nie lada kłopocie.

I przychodzę z odsieczą – ja i google (jako źródło informacji pod frazą – jak zabić mszyce).

Google mówi:
- najpierw pod bieżącą wodą spłucz mszyce – ostrożnie, nie wylej roślinki do wanny :)
- potem przetnij ząbek czosnku i potrzyj nimi gałązki oblężone przez mszyce – paskudztwa nie lubią czosnku
- dodatkowe ułóż pokrojone kawałki czosnku w doniczce
- całość posyp miętą
- następnie przyrządź śmiercionośną broń – 20 g czosnku wyciśnij i zalej litrem wody na 24 godziny. Potem popryskaj mszycom prosto w twarz :)

Oczywiście w google info było niedokładnie takie, ale połączyłam kilka sposobów i wczoraj rozpoczęłam ofensywę. Spłukałam je, obłożyłam czosnkiem, a dziś popryskałam roztworem z czosnku. Szczerze przyznaję, że mieszkanie ma zapach antywampiryczny, więc wietrzę. Jakoś wytrzymam, oby tylko mszyce padły.

Ciąg dalszy nastąpi.


Wrzuć na Facebook'a   Dodaj link do swojej strony   Bez chemii - start
 

wtorek, 6 kwietnia 2010

Szczypiorek - obserwuj jak rosnie


Szczypiorek jest niezmiernie łatwy w uprawie - nawet łatwiejszy od pietruszki, która nie rosnie aż tak chętnie i szybko.

Etap I - kiełkowanie szczypiorku:



Etap II - A ja rosnę i rosnę :)



Etap III - gotowy do pierwszego skubania :)




Wrzuć na Facebook'a   Dodaj link do swojej strony   Bez chemii - start
 

Natka pietruszki - zobacz jak rosnie


Historia pewnej natki

Kupiłam na targu 3 pietruszki, z czego jedna zaczęła wypuszczać zieloną natkę:



Natka rośnie fantastycznie i daje mi dużo frajdy:



Inne ujęcie:



Wybrałam sie na targ i dostałam w prezencie jeszcze 8 pietruszek, z czego 4 wypuszczać natkę - niedługo chyba zrobię zupę pietruszkową:





Wrzuć na Facebook'a   Dodaj link do swojej strony   Bez chemii - start
 

sobota, 3 kwietnia 2010

Ocet jablkowy - 4 tygodnie pozniej



Ocet jabłkowy zapakowałam do słoika 4 tygodnie temu. Wg przepisu dziś miał być gotowy, więc go przecedziłam i wlałam do butelki. Po czym wykonałam test - mój ocet a ocet mamy Grażyny i ...

Ocet mamy Grażyny pachnie octem, mój pachnie winkiem jabol. Mamy jest klarowny, a mój - w najlepszym wypadku trzeba go nazwać mętnym. Test smakowy potwierdza tylko tezę o jabolku :)

Czym prędzej udałam się do Googla, który to uspokoił mnie informacją, że ocet robi się od miesiąca do 60 dni nawet, jeśli nie używa się żadnych przyspieszaczy. Ufffff...

Ocet z butelki wlałam znów do słoika i jak gdyby nigdy nic postawiłąm z powrotem na oknie do dalszej fermentacji. Za 2 tygodnie dam znać, jak rozwinęła się klarowność mojego octu.

Z moich podejrzeń, dlaczego jeszcze nie jest gotowy - w mieszkaniu mam dość chłodno, szczególnie w nocy, kiedy nie pali się w kominku. Być może chłodek wydłuża fermentację. Jakieś porady?


Wrzuć na Facebook'a   Dodaj link do swojej strony   Bez chemii - start
 

środa, 31 marca 2010

Biala gorczyca na bole miesni, stawow, reumatyzm




Jak stosować nasiona białej gorczycy?

Niepozorne nasionka białej gorczycy mają szerokie zastosowanie w terapii. Przede wszystkim używa się jej do wypełniania materaców dla osób cierpiących na reumatyzm, obrzęki, nerwobóle i bóle głowy. Działa antybakteryjnie, dlatego, gdy mamy problemy z zębami czy infekcję gardła, możemy blisko chorego miejsca przyłożyć woreczek wypełniony gorczycą.

Do materaców z gorczycą dodaje się często łuski gryczane, które neutralizują nawet bardzo silne promieniowanie żył wodnych oraz urządzeń elektrycznych. Zawarte w łuskach taniny i związki fenolowe hamują rozwój roztoczy i bakterii szkodliwych dla zdrowia, dzięki czemu łagodzą objawy wszelkich alergii.

Korzystanie z takiego materaca łagodzi też napięcia mięśniowe, poprawia krążenie, reguluje oddychanie, zapobiega powstawaniu odleżyn, przyspiesza regenerację organizmu i gojenie się wszelkich ran. Poduszka z łuską gryczaną ma te same właściwości co materac, dlatego przydaje się w schorzeniach kręgosłupa, dyskopatiach, bólach głowy (również migrenowych). Ponadto nie nagrzewa się, co ma duże znaczenie dla osób gorączkujących.



Jak zrobić poduszkę gorczycową?

Można użyć poszewkę od jaśka - trzeba ją przeszyć kilka razy i w ten sposób zrobić rowki, w które sypiemy nasiona białej gorczycy, może być w połączeniu z łuską gryczaną. Rowki też pownne być przeszyte co kilka cm, żeby gorczyca nie zbiła się w jednym rogu. Taki woreczek, opaska na głowę, kolano czy podłużny pas na kręgosłup zrobiony własnorecznie jest też ciekawym pomysłem na prezent.

Poduszkę przykładamy na noc na gołe ciało w miejscu, gdzie najbardziej dokucza nam reumatyzm lub artretyzm. Sucha gorczyca nie nagrzewa od razu, dopiero jak nagrzeje się od ciała, zaczyna się jej dobroczynne działanie - promieniowanie.

Równie korzystne ma być stosowanie nasion bezpośrednio na skórę. Jeżeli bóle są umiejscowione w kończynach dolnych, to wkłada się stopy po kostki w nasiona, a jeżeli ból jest w kończynach górnych, to umieszcza się dłonie w nasionach.

Natomiast jeżeli ból jest umiejscowiony w kręgosłupie, to trzeba położyć się na nasionach rozsypanych na prześcieradle. Stosuje się ten sposób dwa razy dziennie po 10 min, stopniowo zwiększając ten czas do 30 min w ciągu 7-10 dni.

Korzystne działanie przeciwbólowe i przeciwzapalne ma polegać na neutralizowaniu szkodliwego promieniowania cieków wodnych przez nasiona. Zapas gorczycy trzeba odnawiać co 3 lata.

Informacje o gorczycy znalazłam dzisiaj i nie miałam czasu przetestować, ale brzmi to bardzo ciekawie i na pewno zajmę się szyciem woreczków :)

Wrzuć na Facebook'a   Dodaj link do swojej strony   Bez chemii - start
 

piątek, 26 marca 2010

Kielki i kielkowanie w sloiku


Z życia kiełków :)

Moje pierwsze kiełkowanie w tym roku zrobiłam na gazie – zasiałam lucernę i rzodkiewkę. Kilka dni minęło, zanim zaczęły kiełkować, ale w końcu wykiełkowały i mieliśmy pycha super-zdrowe śniadanko :)

Kiełkowanie na gazie uznaję jednak za zakończone – płukanie drobnych ziarenek wymaga nie lada skupienia i bardzo łatwo skończyć ze wszystkimi nasionkami w umywalce :) Kolejne utrudnienie to wydobycie kiełków z gazy, do której się przyczepiają. Jednym słowem zbyt dużo zachodu.

Kiełkowanie na gazie lub ligninie:

Dzień pierwszy:



Parę dni później:





I jeszcze później, tuż przed pożarciem kiełków:





Za to znalazłam zupełnie fantastyczną, szybką metodę – w słoiku
. Kiełki rosną jak szalone, płucze się je w 3 minuty, nic nie wylatuje do umywalki – super-metoda!

A oto szczegóły – wcześniej podawałam link do innej strony z opisem, ale teraz mam już dowody, jak dobrze słoik działa.

Jak kiełkować w słoiku?
Najpierw moczymy nasiona w letniej, przegotowanej wodzie przez kilka godzin. Zostawiamy je w ciepłym miejscu.



Później - bierzemy mały słoik z pokrywką. W pokrywce wycinamy dużą dziurę.



Wsypujemy namoczone nasiona do słoika, słoik przykrywamy gazą i zakręcamy. Wlewamy wodę przez gazę i płuczemy. Wstawiamy słoik do większego słoika lub innego naczynia – pokrywką do dołu, tak żeby woda swobodnie ściekała. Słoik powinien być pod kątem. I stawiamy w jasne miejsce.



Nasiona trzeba płukać 2x dziennie. Rosną niesamowicie. Polecam!

niedziela, 21 marca 2010

Swieczki domowej roboty - z wosku, parafiny i pomaranczy



Mój ogródek na parapecie rozwija się – na razie nic nie wykiełkowało (oprócz kiełków), ale bazylia i lubczyk wciąż zielone i żywe, a dodatkowo dosadziłam 2 pietruszki na natkę i 4 cebulki na szczypiorek. Zabraliśmy też w końcu z garażu mamy Grażyny dużą donicę z pokrzywą i żywokostem – wieźliśmy te roślinki do Portugalii, ale jak wiadomo, projekt nie za bardzo się powiódł. Anyway, pokrzywa to kolejne super-zioło. Na pewno wiosną, latem wybierzemy się na zbiór pokrzyw i można ją używać do tysiąca rzeczy (do jedzenia, kapieli, picie naparu lub soku, w kosmetyce). Szczegóły w innym poście.

Przyszła dostawa parafiny
, więc robię świeczki :) Miałam trochę starych kawałków świec i kiedy je stopiłam okazało się, że wyszło mi z tego około 8 podgrzewaczy. Potem stopiłam trochę parafiny i zrobiłam 2 duże świeczki.

Własnoręcznie zrobione świeczki mogą też służyć jako prezent.





Kluczowa sprawa jak dla mnie, to umieszczenie knota tak, żeby przy stopieniu parafiny już w świeczce, się nie przewrócił i nie zatopił. Zrobiłam kilka podgrzewaczy z knotem ze sznurka bawełnianego zatopionego w wosku i bez blaszanej podstawki, a kilka z knota kupionego na allegro i z blaszką. Zapaliłam wieczorem 2 bez blaszki – niestety, knot się przewrócił i utopił. Świeczka zgasła :( Tych z blaszkami jeszcze nie testowałam.

Inny projekt, który zrobiłam, to „abażur” dla świeczki z pomarańczy. Moim zdaniem wyszło bardzo cool, więc się chwalę :) Wystarczy pomarańczę przeciąć na pół, wydłubać i pożreć miąższ, wykroić dowolne kształty w skórce, dodać trochę goździków i „abażur” jest jak się patrzy :) A jaka frajda i czerwone policzki z przejęcia!

Chciałam w ten sam sposób zrobić światełko z cytryny, ale cytryna jest za mała i to nie wygląda za dobrze. Wkrótce nowe doniesienia o świeczkach :)

Poniżej trochę zdjęć z mojej domowej produkcji świeczek:

Świeczki z wosku lub parafiny - są brązowe, bo dodałam cynamonu :)







I świeczki z pomarańczy - na świeczniku:



I przy starym lusterku-świeczniku:



DOPISEK po tygodniu:
Przyznaję, że z lampionów byłam bardzo zadowolona - przez kilka dni. Po upływie około tygodnia pomarańcze wyschły i straciły cały swój urok - nie wyglądają już tak dobrze :)

A może ktoś wie, jak zabalsamować pomarańczę, żeby nie uschła?

wtorek, 16 marca 2010

Pachnaca szafa



Świeca będzie się palić dłużej, jeśli wokół knota podsypie się trochę soli – podsypałam, zaobserwowałam i faktycznie pali się jaśniej, ale niespecjalnie dłużej. Zapaliłam 2 świeczki i obie zgasły w podobnym momencie.

Zmieniając temat - kilka dni temu kupiłam 100 g suszonej lawendy – to całkiem dużo, około litra. Z tejże lawendy przygotowałam larendogrę, o której pisałam wcześniej, użyłam nieco do naparu na twarz i oczywiście – zrobiłam woreczki zapachowe do szafy :) Fajna zabawa :) I może być dobrym pomysłem na prezent.

Pamiętacie, jak pomarańcza z goździkami jako napachniacz mieszkania okazał się niewypałem i w końcu i pomarańcza i goździki poszły nieekologicznie do kosza, na co zresztą słusznie zwrócił uwagę kolega Adam – jako na marnowanie zasobów.

Otóż, dziś postanowiłam wykorzystać skorki z cytryn, których zużywam całkiem dużo. A więc skórki sparzyłam, wycięłam biały miąższ, skórki pokroiłam i suszą się na kominku w blaszce. Skórki można też oczywiście suszyć w piekarniku, czy jak komu wygodnie. Przy najbliższym pieczeniu ciasta będzie pyszny dodatek :)

piątek, 12 marca 2010

Pomarancza i gozdziki



Zachęcona pachnącym opisem na jednym z forów postanowiłam odświeżyć mieszkanie zapachem pomarańczy i goździków. Powbijałam w soczystą pomarańczę goździki i czekam… Czekam… Czekam… Hm. Wiele zapachu szczerze mówiąc z tego nie było, nie wiem, może trzeba użyć świeżej pomarańczy prosto z drzewa, albo przynajmniej takiej bardziej czerwcowej. Anyway – pomarańcza wygląda ładnie, ale na pewno nie pachnie nią całe mieszkanie. W końcu pomarańczę pokroiłam. Zapach wciąż nikły :)

środa, 10 marca 2010

Brykiety drzewne i papierowe




Kupiliśmy brykiet drzewny do kominka i to zainspirowało Bartka do bliższego przyjrzenia się tematowi :) Polecam ciekawą stronę o paliwach drzewnych:
http://www.paliwadrzewne.pl

Z ciekawostek – nauczona doświadczeniem, że drewno dębowe pali się dłużej od np. sosnowego, założyłam to samo w stosunku do brykietów. I kupiliśmy dębowe kostki RUF. Choć podobno najlepsze są Pini-key, ale tych nie było, a zima okrutna :)

Z informacji na powyższej stronie wynika, że w stosunku do brykietów obowiązuje inna filozofia – mianowicie brykiety z każdego drewna palą się mniej więcej tak samo i ważą tak samo. Podczas brykietowania zanika różnica w gęstości drewna, a podobno drewno iglaste jest bardziej kaloryczne od liściastego.

Jedynym kryterium podczas wyboru brykietu wydaje się być jego cena i wilgotność – powinna być poniżej 7%. Gęstość brykietu zależy od jakości brykieciarki, ale tego już nie jesteśmy w stanie sprawdzić :)

No cóż, na razie palę w kominku kostką dębową RUF (taka poniżej kg, kwadratowa), która znika w kominku po około 45 minutach. Spróbuję kupić trochę brykietu z drzew iglastych i zobaczę, czy będzie się palił dłużej.

Jeśli chodzi o Bartka i brykiety - to mamy domowy eksperyment. Podczas naszej przeprowadzki i porządkowania starych dokumentów okazało się, że jesteśmy w posiadaniu dużej ilości papierów. Bartek postanowił przerobić te papiery na brykiet. Zebrał gazety i moczył je w wannie przez noc. Następnego dnia od rana przygotowywał brykiety wyciskając wodę z gazet. Teraz papierowe brykiety się suszą, a za kilka dni będziemy nimi palić :) Ciekawe, jak ten opał się sprawdzi.



Dla tych, co chcieliby spróbować własnego wyrobu brykietów - można kupić małą brykieciarkę do papieru (ekopraskę) za około 100 zł, np. na allegro. Brykieciarki do słomy kosztują już majątek, więc na domowy użytek raczej się nie nadają.

Dopisek po testach:
Bartka brykiety wyschły i zaczęliśmy nimi palić w kominku. Sprawdzają się całkiem nieźle – od momentu włożenia do kominka do momentu, aż brykiecie się zupełnie rozpadnie mija ponad pół godziny spokojnego palenia. Pewnie, gdyby je wrzucić z drewnem spaliłyby się dużo szybciej, jednak nam chodziło głównie o podtrzymywanie ognia. I jako takie rozwiązanie polecam domowej roboty brykiety :)

poniedziałek, 8 marca 2010

Ekologiczny odswiezacz powietrza



Jabłecznik wyszedł dobry, ale trochę się przypalił niestety :) Zajadaliśmy się nim na śniadanie. W sprawie jabłek do jabłecznika proponuje dodać jednak 4 kg jabłek, bo 3 kg na dużą blachę układają się w około centymetrową warstwę – dla mnie za cienka :)

Kolejna rzecz – właśnie zrobiłam ekologiczny odświeżacz powietrza do łazienki wg przepisu:

Ekologiczny odświeżacz powietrza:
2 szklanki destylowanej wody
1 łyżeczka sody (neutralizuje kwaśne zapachy)
1 łyżka soku z cytryny (neutralizuje zasadowe zapachy)
15 kropli olejku eterycznego (w moim przypadku z trawy cytrynowej)
Wszystko wymieszać i przelać do pojemnika ze spryskiwaczem


Odświeżacz pachnie bardzo dobrze, sprawdza się w łazience i w dodatku zrecyclingowałam plastikową butelkę. Jestem zadowolona i polecam z czystym sumieniem :)

Jeśli macie koty, to uważajcie na następujące olejki (są toksyczne dla kotów):
- olejek miętowy
- olejek cytrynowy
- olejek lawendowy
- olejek z drzewa herbacianego
- olejek cynamonowy
- olejek Wintergreen (z rodziny wrzosowatych)
- olejek tymiankowy
- olejek brzozowy

Olejki te wdychane regularnie przez koty niszczą im wątrobę. Jeśli wasz kot kaszle bez powodu, to też może być rezultat olejków.