
A więc pewnego wieczoru Bartek zauważył, że Zuzanka na coś poluje na podłodze. Okazało się, że nasza dzielna kocica znalazła biedronkę. Taką słabą, zaspaną, ledwo pomarańczową, wyblakłą mówiąc brutalnie.
No to wzięliśmy biedronkę - a zima straszna i pojęcia nie mieliśmy, jak jej pomóc. A wiadomo, odpowiedzialność wielka, w końcu to nasza prywatna biedronka, w naszym domu znaleziona, no trzeba ją ocalić.
Szybki reseach w googlu i już wiemy, że taka biedronka to bynajmniej nie jest wegetarianką. Mięsa potrzebuje. W lecie to miałam pełno mszyc na lubczyku, to by nasza biedronka raz-dwa odzyskała kolor. A tak? Co jej dać?
W każdym razie daliśmy radę - a oto przepis na biedronkę, czyli co robić z biedronką w zimie? Czym bidulkę karmić i jak zbudować domek?
1. Poszukaj przeźroczystego pudełka - na przykład po Ferrero Rocher (dobry pretekst na kupienie łakoci) albo po patyczkach do uszu.
2. Dno pudełka wysyp igliwiem albo drewnianym żwirkiem dla kota :)
3. Do pudełka włóż kawałek kory, szyszkę, ciasno zwiniętą tekturkę (żeby biedronka miała się gdzie schować)
4. W malutkim pojemniku (np. zakrętka od butelki)nalej mocno osłodzonej wody - tylko pojemnik musi być płytki, żeby się biedronka nie utopiła
5. Osłodzoną wodę lepiej podawać na chusteczce higienicznej, ale jakby się zapomniało, to będzie woda w zakrętce.
6. Biedronka jest mięsożerna, więc na wodzie nie przeżyje. Bartek jej łapie komary :)
7. Niektóre gatunki są roślinożerne, więc można też jej wrzucić listek bazylii, kawałek sałaty czy trawę dla kota.
8. Domek biedronki przykryć gazą i ustawić w raczej chłodnym miejscu, bo tylko jak jest chłodno, to biedronka śpi.
I biedronka żyje już ponad tydzień. Wiem, że żyje, bo zmienia położenie, ale przez kilka dni jej w ogóle nie widziałam i myslałam, że już jej się odeszło do Krainy Wiecznych Łowów.
Ale nie, jest cała i zdrowa. Oby do wiosny! Trzymajcie kciuki i podsyłajcie mszyce :)))

Wrzuć na Facebook'a Dodaj link do swojej strony Bez chemii - start




yeah we are weird allright...
OdpowiedzUsuń na zawszehm, a nie lepiej byłoby biedłonkę wynieść do piwnicy? przynajmniej mialaby szansę na przeżycie i małe biedroneczki na wiosnę... (biedronki wpadaja w odrętwienie i na legalu zimują)
OdpowiedzUsuń na zawszemyśleliśmy żeby wynieść, ale podobno, jak teraz nie śpi, to już nie zaśnie i trzeba ją karmić. Sama nie wiem :)
OdpowiedzUsuń na zawszeHaha, domowa biedronka. Super :D
OdpowiedzUsuń na zawszeSzkoda będzie wam ją wypuszczać i zostanie z wami do końca :)
A ja próbuję dostrzec czy to nie aby ta chińska biedronka i czy Was z wdzięczności nie pogryzie, ale na zdjęciach trudno mi to zobaczyć.
OdpowiedzUsuń na zawszeWitam,
OdpowiedzUsuń na zawszewłaśnie natrafiłam na Twojego bloga i przeczytałam go jednym tchem. Dał mi tyle inspiracji! Też chcę robiś sama świeczki, woreczki zapachowe i płyn do mycia naczyń!
Czy znalazłaś w końcu idealny sposób na ekologiczne mycie naczyń?
Jestem pełna szacunku dla Twojego bloga, kopalnia pomysłów. :)
Jejciu, jak się cieszę, że są jeszcze na świecie inni tacy porąbańcy jak ja, którzy każdą najmniejszą muszkę (i biedronkę...) uratowaliby przed śmiercią :)))) Blog świetny! Wreszcie jakaś motywacja, żeby się zalogować na blogspocie :)))) Dziękuję, Sylwio :)))
OdpowiedzUsuń na zawszeHej - mam taką samą sytuacje i wszystko z twojego tekstu jest OK ale jak ona będzie pić z tej zakrętki ? i czy mogłabyś napisać czy mało wody wlac itd . Napisz na mojego e-maila wiktoria.977@interia.pl
OdpowiedzUsuń na zawszeCudowny blog. Zaczytałam się w kilku postach, na pewno będę tu wracać. Zapraszam także do siebie. Pozdrawiam:)))
OdpowiedzUsuń na zawszeBardzo ciekawy wpis. Cieszę się, że są tacy ludzie którzy pomagają nawet najmniejszym owadom.
OdpowiedzUsuń na zawszedobre rady - tez mamy biedronki w...lazience - dzieki za dobry typ-jaga
OdpowiedzUsuń na zawsze